Hatak
W oczekiwaniu na wielki finał Smallville

smallville finale

W piątek 13 maja 2011 r. o godz. 20:00 stacja The CW wyemituje ostatni dwugodzinny odcinek Smallville. Po 10 latach podróż ostatniego syna Kryptonu do stania się największym herosem w dziejach Ziemi dobiegnie końca. Jaką twórcy mają koncepcję zakończenia tego jakby nie patrzeć unikalnego zjawiska jakim niewątpliwie „Tajemnice Smallville” są? Na te parę dni przed światową premierą 10x21 „Finale” zatrzymajmy się na chwilę, powspominajmy jak również pomyślmy czego można się spodziewać w świetle znanych spoilerów.
smallville
10 lat to kawał czasu…
Kiedy patrzę wstecz i wspominam swój pierwszy raz z amerykańskim serialem, z tym amerykańskim serialem to kręci mi się łezka w oku. Dla mnie osobiście to była historia o miłości nastoletniego Clarka Kenta do Lany Lang i walki o jej serce oraz relacjach z rodzicami i przyjaciółmi. Pierwszą myślą, która przychodzi mi do głowy jest scena z Pilota, która później często była wykorzystywana w zwiastunach. Mianowicie Jonathan w stodole pyta się Clarka: „Dobrze się czujesz?” na co główny bohater odpowiada: ”odpowiem ci za 5 lat”. Ciekawe, więc co by dziś powiedział Tom Welling? Jednak lata upływały i serial się zmieniał jak i historia, która była do opowiedzenia. Z czasem zrozumiałem, że to jest  to dużo większa mitologia, niż tylko zwykła historia zapyziałego małego miasteczka w Kansas i jego mieszkańców. Zmiana ta odbyła się w jak bym to ujął w dwóch wymiarach. Pierwszym było zatracenie muzyki, która była niewątpliwie integralną częścią całego show i zastąpienia jej utworami instrumentalnymi najpierw w wykonaniu Marka Snowa, a później Louisa Febre. O ile same dźwięki tych artystów są również najwyższej jakości, o tyle sam serial zatracił swoją przez to nie powtarzalną atmosferę. Drugim wymiarem, w którym odbyła się zmiana to oczywiście wcześniej wspomniana mitologia, która została ukierunkowana w stronę Supermana. Objawiło się to przede wszystkim wprowadzeniem wielu wrogów rodem z DC Comics i ostatecznym wykreowaniu podwójnej tożsamości znanej nam od zarania dziejów oraz  połączenia głównego bohatera z pisaną mu dziewczyną, czyli Lois Lane. Mimo tak radyklanych przemian, które jedni zaliczą na plus, a inni na minus Smallville pozostało dla mnie tym samym wyjątkowym zjawiskiem i integralną częścią życia.

Były lepsze i gorsze dni…
Każdy serial clanamiewa swoje wzloty i upadki. Często są one związane z wynikami oglądalności czy rozwojem fabuły. Po upadkach często fani odchodzą i już nie wracają. Ja jednak zostałem z tym serialem do końca. Dla mnie czas wzlotu to na pewno sezony 1-4 ze względu na wątki romantyczne, a ostatni z wymienionych sezonów ze względu na mitologię, która była wątkiem przewodnim. Później historia Clarka Kenta nieco podupadła, jednak chciałbym zauważyć, że były również genialne odcinki jak chociażby 100 zatytułowany „Reckoning”, „Lexmas” czy też „Arctic”. Przez okres sezonów 5-8 często zastanawiano się czy będzie kolejna seria czy jest jeszcze sens, a po serii nr 7, kiedy odeszli główni showrunnerzy i pomysłowdawcy wróżono Smallville rychły koniec. Po skróconej do 20 odninków 7 odsłonie przez strajk scenarzystów oraz odejściu jednej z głównych postaci Lexa Luthora granego przez Michaela Rosenbauma nastał jednak nowy początek. Wszystko za sprawą Kelly Souders i Briana Petersona, którzy stanęli za sterami tonącego okrętu z Vancouver. Nie tylko naprawili oni wszelkie szkody wyrządzone w poprzednich latach, ale rozpoczęli nową erę wg mnie: „erę Supermana”. Nr 8, 9 i obecny 10 zdecydowanie należą blurdo najlepszych lat serialu. O ile przez swój pierwszy sezon na stanowisku showrunnerów rozkręcali się powoli, o tyle następne serie są już „palce lizać”. Dla fanów Smallville wystarczy wymienić takie słowa jak: Zod, Smuga, strój Smugi, Superman czy przeznaczenie i już wiedzą, że kolejny piątek spędzą przed telewizorem wybierając The CW. W tej nowej epoce Smallville dla nowej stacji zrobiło najlepszą oglądalność w historii, a ponadto jest jedną z najlepiej spisujących się produkcji w całotygodniowym prime time pomimo umiejscowienia w piątkowym paśmie śmierci. Jak więc widzimy warto było kibicować tej produkcji przez chude lata.

…i będzie wielki finał?

finaleWreszcie dochodzimy do finałowego sezonu. Był on na pewno na swój sposób wyjątkowy. Pojawienie się stroju Supermana w Smallville, ujawnienie tajemnicy Lois i dążenie do wypełnienia przeznaczenia przez Clarka. To były cechy charakterystyczne dla tej odsłony serialu. Nie zabrakło w niej również dobrego humoru, który zawsze był obecny na planie produkcji. Sposób wyjawienia tajemnicy Clarka czy wieczór kawalerski i panieński w „Fortune” były fantastycznymi przerywnikami dla wątku głównego, który wszyscy znamy.  I tak podążając odcinek za odcinkiem docieramy do ostatniego już odcinka, który będzie wyemitowany w ten piątek. Moje oczekiwania są nie ukrywam bardzo wygórowane. Mimo, że wiedziałem kim jest Superaman nigdy nie oglądałem o nim żadnego filmu. Dla mnie zawsze źródłem informacji dotąd było Smallville. W niepamięć już odeszła zasada: „zero rajstop, zero latania”, która została wprowadzona przez pomysłodawców serialu, więc oczekuję, że wreszcie Tom Welling wzbije się w przestworza niczym prawdziwy Kryptończyk. To, co ujrzałem w 4x01 „Crusade” i 10x12 „Collaterall” tylko zaostrzyło mój apetyt na prawdziwy, świadomy lot. Drugą rzeczą, której się spodziewam to oczywiście strój Supermana, który Clark wreszcie założy i zwycięży w pojedynku z Lexem Luthorem (który wraca po 3 latach nieobecności) oraz Darkseidem. Po czym zapobiegnie apokalipsie Ziemi, którą mogliśmy ujrzeć w zwiastunie od kanadyjskiej stacji SPACE. Nie będę ukrywał, że się spodziewam również efektów specjalnych na najwyższym poziomie, jaki i fabuły godnej finału. Oto raczej możemy być spokojni myślę, gdyż scenariusz odcinka napisali sami showrunnerzy Kelly Souders i Brian Peterson, którzy już wielokrotnie udowadniali, że znają się na swojej pracy. Jedna rzecz mnie jednak niepokoi, a mianowicie, wypowiedź Toma: „Dla mnie serial od zawsze był opowieścią nie o Supermanie, ale o Clarku Kencie”. Mam nadzieję, że tego, co napisałem wcześniej nie ujrzymy tylko w ostatnich scenach. Te przypuszczenia tyczą się drugiej godziny finału, gdyż pierwsza ma być podobno zdominowana przez ślub jak i przygotowania do niego. Tutaj mam nadzieję, że znowu do Smallville powróci muzyka i czemu nie miałoby być to utwór „You Could Be Happy” autorstwa Snow Patrol, który był wykorzystany podczas ślubu w 6 sezoflynie. Gdyż w drugiej części finału usłyszymy zapewne partyturę Williamsa. Również po pierwszej godzinie finału spodziewałbym się paru zabawnych sytuacji jak i odpowiedniego nastrojenia na moment, kiedy Clark założy wreszcie swoje buty przeznaczenia. Jeszcze jedno, podobno ostatnia scena jest tak fantastyczna, że z wrażenia aż sam Tom miał ciarki jak ją oglądał. Ja osobiście już się nie mogę doczekać tak tej sceny jak i wielkiego finału ukochanego serialu, którego długo nie zapomnę. Tego sobie jak i wszystkim fanom Smallville życzę.

PS. A taki zwiastun wielkiego finału życzyłbym sobie ujrzeć od The CW:

Autor: Zod; Korekta: SSJ
 

spiderman
koniec środka