Hatak
Recenzja odcinka "Homecoming"

Wyjątkowy, jubileuszowy 200 odcinek był… najlepiej scharakteryzowałoby moje odczucia angielskie słówko awesome, co na język polski można przetłumaczyć jako zachwycający, fantastyczny itp. Trafnie zatytułowany Homecoming, przypomniał nam stare, dobre „Smallville”, jak i uczynił olbrzymi krok, ukazując przeznaczenie Clarka jako największego herosa w dziejach Ziemi. A to wszystko udało się twórcom, dzięki zastosowaniu podróży temporalnych, które były integralną częścią jubileuszowego epizodu.

Pierwsze spojrzeniesuperman
Przygotowując się do seansu tego jakże wyjątkowego epizodu, nie ukrywam jak wielkie miałem oczekiwania. Były one związane nie tylko z tym, co mogliśmy ujrzeć w klipie promującym od TV Guide, ale również tym, co ujrzałem w 100. odcinku zatytułowanym Reckoning, który dotąd był moim ulubionym odcinkiem Smallville. Muzyka Jamesa Blunta, oświadczyny w Fortecy i śmierć Jonathana Kenta na długo zapadły mi w pamięć. Nie wyobrażałem sobie jak można takie coś przebić i mogę stwierdzić, że twórcy nie wymyślili nic lepszego, ale na pewno dorównali poziomem odcinkowi numer 100. Pierwsze sceny mnie jakoś szczególnie nie zachwyciły, ale odcinek z minuty na minutę nabierał tempa.

Podróże temporalne

lanaSceną, po której po raz pierwszy poczułem tak znajomy dreszcz emocji był moment, kiedy mogliśmy przypomnieć sobie sytuację z Pilota. Gdy ujrzałem Clarka z pierwszego sezonu i Lanę mówiącą: „Kim jesteś? Człowiekiem czy Supermanem?”(ang. „So, who are you? Man or Superman?”) od razu łezka zakręciła się w oku. Zresztą nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni. Kolejnym momentem, w którym odbyliśmy fantastyczną podróż temporalną było oczywiście pojawienie się Brainiaca i przypomnienie wydarzeń z Reckoning oraz uświadomienie młodemu Supermanowi jego błędów, jak i słabości oraz tego, jak ma z nimi walczyć, aby mógł ruszyć do przodu i wypełnić wreszcie pisane mu przeznaczenie.

Z drugiej strony, jak już wspominałem odbyliśmy również podróż w przyszłość. Podobała mi się pomysłowość twórców w jaki to sposób zasugerowali Kal-El-owi jaki ma przyjąć przydomek, jak i również to, że Lois powinna znać jego sekret. Co prawda nie przypadło mi do gustu odgrywanie przez Toma Wellinga sztywniaka z przyszłości, jednak musiała być ukazana różnica między obecnym Clarkiem, a przyszłym superbohaterem. Niemniej jednak całą wizję zaliczam na plus.
brainiac
Również bardzo mi się podobał powrót Brainiaca jako przewodnika i mentora w tym odcinku. Zabrakło mi jednak innych postaci, których się spodziewałem. Mowa tu oczywiście o Lanie Lang, Chloe Sullivan czy też Petecie Rossie. Samo ich wspomnienie to jednak zbyt mało, aby w pełni oddać ich wkład tak w fabułę serialu jak i rozwój Clarka. Mimo braku ich, jeszcze raz zauważę, że udało się producentom wykonawczym idealnie połączyć sceny z przyszłości, teraźniejszości i przyszłości; dzięki czemu widz nie odczuwał nadmiaru, lecz widział logicznie połączoną koncepcję  200 odcinka.

Kluczowe momenty
queenEpizod ten posiadał również kilka scen, które moim zdaniem były kluczowe tak dla całego „Smallville” jak i tego odcinka. Tylko wspomnę, że do tych momentów zaliczam wszystkie sceny z Jamesem Marstersem, ale przede wszystkim chciałbym zwrócić uwagę na 2 rzeczy. Ollie, który udzielał wywiadu dla telewizji i wsparcie jakiego udzielił mu Clark. Gdy on się tylko zjawił w studiu pan Queen wygłosił płomienną przemowę, którą bym porównał do małego expose Zoda z Savior. Utkwiła mi ta scena w pamięci, ponieważ po raz kolejny została w niej podkreślenia rola wsparcia, jedności jaka jest potrzebna drużynie superbohaterów, której oczywiście przewodzi Smuga. Justice League chyba nigdy nie było tak silne i tak pewne swoich poczynań jak w tym właśnie momencie. Pewni swoich sił, umiejętności, a jednocześnie świadomi swoich słabości. To na pewno był arcyważny moment w serialu.clark

Drugą sceną, którą chcę przypomnieć jest oczywiście rozliczenie się Clarka z przeszłością podczas rozmowy z ojcem nad jego grobem. Uderzyła mnie szczerość wypowiadanych słów, ponieważ były one nie tylko szczere, ale na pewno trudne i bolesne. Jednak ta chwila zdecydowała o tym jaką drogę przyszły Superman wybrał. I ta deklaracja na koniec, że będzie osobą, która Jonathan zawsze w nim widział i marzył. Ręce wręcz same mi się składały do oklasków.

Lois, Clark i „Kocham Cię”
cloisPo tych 30-paru minutach seansu myślałem, że już zobaczyliśmy wszystko. A twierdziłem tak, gdyż w materiale promującym wiedziałem, że legendarna para wyzna sobie miłość. Jednak twórcy znowu weszli o jeden poziom wyżej, a ostatnio scenę oglądałem jeszcze kilkadziesiąt razy nie wierząc co w niej ujrzałem. Trudno mi znaleźć słowa, aby trafnie opisać to co wtedy czułem, a więc znowu powtórzę awesome. Kiedy ujrzałem stodołę wiedziałem co się za chwilę wydarzy. Jednak już w pierwszych sekundach tej sceny byłem zaskoczony, gdyż powróciła muzyka do „Smallville” i to jaka: nastrojowa, romantyczna, taka która była wizytówką serialu przez długie lata, a trochę zanikła w ostatnich sezonach. Idąc dalej usłyszeliśmy genialny dialog pomiędzy panem Kentem, a panną Lane. A takie fragmenty jak: „Podejdź tu” czy „Mam się zamknąć” będziemy długo wspominać. Samo wyznanie uczuć również mnie wzruszyło, tak szczęśliwej Lois nie widziałem od początku jej gry w serialu, a uśmiech na jej twarzy sprawił, że uwierzyłem w Clois. No i kiedy wydawało się, że jest po wszystkim poczułem znajomy dreszcz emocji, kiedy podczas tańca zaczęła para się unosić w powietrzu, co jest niewątpliwie zapowiedzią przyszłego lotu ostatniego syna Kryptonu.

Końcowe refleksje
lifehouse
Seans się zakończył, a ja stwierdziłem, że ujrzałem jeden z najlepszych epizodów w historii. Do dziś mam problem z powiedzeniem, który odcinek jest lepszy – 100. czy 200. Jednak chyba oba są tak samo ważne i tak samo dobre. To, co mnie urzekło w Homecoming to podróże temporalne, wyznanie miłości i powrót znakomitej muzyki. Chciałbym tu w szczególności zwrócić uwagę na wcześniej nie wspomniany przeze mnie kawałek „Everything” autorstwa Lifehouse, które tak dobrze znamy z początkowych odcinków. Natomiast akurat ten kawałek był oczywiście jawnym odniesieniem do Pilota, kiedy to w ostatniej scenie również była wykorzystana ta piosenka. Również taniec Clarka z Lois w stodole da się połączyć z wizją Clarka tańca z Laną z pierwszego odcinka. Mocnym punktem było oczywiście przypomnienie postaci, o których wcześniej wspominałem. Jednak chyba najważniejszym i najtrudniejszym zadaniem jakiemu sprostali twórcy było połączenie wszystkiego w jedną zgraną całość, dzięki czemu odcinek pozostanie niezapomniany przez długi czas w pamięci tak fanów Smallville, jak i Supermana.

Autor: Zod; Korekta: SSJ
 

DCM wspołpraca
koniec środka