youcantranslate na gorze
SSJ o finale sezonu 9

Ach, cóż to był za finał. Superman w Smallville, kostium w prezencie, walka z Zodem, pocałunek Kenta i Lane, znakomite efekty specjalne i w końcu Lois poznająca prawdziwą tożsamość Smugi. Dawno czegoś podobnego nie było.

Ze Smallville wiąże się mój pierwszy raz. Mój pierwszy raz z amerykańskim serialem. Jeszcze jako dziecko oglądałem go na TVN – na niektórych odcinkach nawet się bałem! Dźwięk towarzyszący zielonemu kryptonitowi ciągle wywoływał u mnie ciarki J. Patrząc z perspektywy czasu, serial miał swoje wzloty (sezony 1-4) i upadki (5-7), ale od zeszłego roku za sprawę nowych showrunnerów przeżywa swoją drugą młodość.

Może i Clark wciąż jest nieumiejącą latać ciamajdą, ale tak blisko stania się Supermanem nie był jeszcze nigdy. Dla mnie zresztą tak to powinno wyglądać. Z chwilą, kiedy założy kostium serial powinien się skończyć. Już dawno nawet tytuł przestał mieć znaczenie – nie licząc farmy Kentów, miasteczka Smallville nie widzieliśmy chyba od kilku sezonów.

Salvation zachwyca od pierwszych minut. Wizja z 2013 roku prezentowała się fantastycznie! Lois Lane (Ach, jak Erica wyglądała w tej scenie… jak ona wyglądała!), jaką znamy z komiksów – zadziorna i ambitna, do tego Perry White, w końcu prawdziwy Jimmy Olsen i niebiesko-czerwony strój w akcji… Naprawdę coś niesamowitego, ze dwa razy szczęka mi opadła. Dalej widzimy budzącego się Clarka w swojej stodole. Nawiasem mówiąc, czemu on śpi w stodole, podczas gdy dom stoi pusty? No ale mniejsza o to. Twórcy mają wszystko wybaczone za sprawą pewnego czarnego pudełka.

Początkowo myślałem, że znajdzie się tam jakiś nowy pamiętnik dr. Virgila Swanna (który pokazano w sneak peeku). Po tym jednak co wydarzyło się chwilę później (i jeszcze ta muzyka!) głośną zakląłem i chyba jeszcze trzykrotnie przewijałem odcinek do tyłu. Znakomita, choć praktycznie pozbawiona akcji - scena ta wręcz porwała mnie. Brawa dla twórców za odwagę. Było to zaskoczenie na miarę tego z Savior, kiedy to wprowadzono czarny strój Smugi i właściwie prawdziwą drugą tożsamość Clarka.

Nareszcie dostaliśmy też prawdziwą walkę. Cały sezon 8 dążył do wielkiej konfrontacji z Doomsdayem, po czym trwała ona 30 sekund i Clark wykończył go właściwie jednym ciosem. Miałem nadzieję, że albo będzie to prawdziwa bitwa, albo bardziej pokojowe załatwienie sprawy – jak to było w Supernatural. Eric Kripke wyszedł z założenia „zrób to dobrze albo nie rób tego wcale” – on ze względu na brak kasy, walki nie pokazał (co wg mnie wcale na złe nie wyszło). Twórcy Smallville jak widać na budżet nie narzekają (swoją drogą jest on chyba ze dwa razy większy niż w produkcji o przygodach Winchesterów). Pojedynek Zod vs. Kent wypadł lepiej niż dobrze.

Końcówka mocna. Oczywiście wiadomo, że Clark nie zginie… no dobra, może i zginie, już nie raz zmartwychwstawał. Ale mam nadzieję, że akurat scenarzyści po raz kolejny po motyw śmierci – za dużo tego już było. Niemniej jednak premiery 10-tego (ponoć ostatniego) sezonu już nie mogę się doczekać.

Autor: SSJ
 

DCM wspołpraca
koniec środka