OK, zacznę od razu od twojego pojawienia się w Smallville w roli Hawkmana, ponieważ wszystkim już odbija na tym punkcie. Wiem, że nie możesz mi za dużo powiedzieć, ale uchyl rąbka tajemnicy.
Jak już pewnie wiadomo w tym sezonie zobaczymy kilka postaci z Justice Society, w dwuczęściowym wydaniu. „Society” wyreżyseruje Glen Winter, a „Legends” Tom Welling. Oba odcinki napisze Geoff Johns, znany twórca komiksów ze świata DC. Ja wystąpię w roli Hawkmana. Więc cóż ja wam mogę powiedzieć o fabule? Hmm...
Wiem, że nie możesz zdradzić za dużo...
Powiedzmy tak, kilka postaci z Justice Society przerywa swoją emeryturę, aby spotkać się ze swoimi następcami i skrzyżować swoje ścieżki z losami Clarka. I powiedzmy, że wyniknie z tego sporo nieporozumień.
Słyszałam, że ma być coś w rodzaju walki pomiędzy Chloe, Green Arrow a Hawkmanem.
Tak, coś takiego będzie. I na pewno się wam to spodoba. Zobaczycie pewnego rodzaju konflikt. Coś jak pomiędzy superbohaterami a przestępcami. [śmiech] Uwielbiam robić takie rzeczy... to właśnie jedna z tych rzeczy, o której powiedziano mi od razu kiedy dostawałem rolę: „Nie możesz tyle opowiadać. Musimy poczekać, aż wszystko będzie jasne. Wokół tego jest sporo ograniczeń i prawnych warunków i nikt nie może poznać szczegółów.” Chcą kontrolować wszelkie informacje na ten temat i ja ich rozumiem. Wszystkie informacje. Nawet te, o których ja jeszcze sam nie wiem. Więc przystałem na takie warunki.
Chociaż w dobie internetu, wystarczy, że jedna osoba puści parę z ust i w przeciągu kilku sekund wie już o tym cały świat. Dzisiaj ciężko utrzymać taki sekret. Rozumiem to, ale staram się z całych sił!
Przymierzałeś już swoje metalowe skrzydła?
Pięć razy.
O mój Boże!
Wczoraj miałem piątą przymiarkę. I spodziewam się, że będzie ich więcej. A jeszcze nie było klapsa na planie. To jest to, co na razie głównie robię. Przymiarki i rozmowa z producentami na temat szczegółów postaci, jej głosu. Ale głównie skupiam się na kostiumie i nad rozwiązaniami logistycznymi. To niezbędne rzeczy. Naprawdę doceniam to, co ci ludzie robią.
W telewizji jest tak, że każdy ma określone zadanie i stara się je wykonać najlepiej jak potrafi i najczęściej nie chcą cię angażować w to. Zwłaszcza, kiedy masz tylko występ gościnny, jesteś jednym z tych, których się ignoruje, ale w tym przypadku dostałem pełno wskazówek i zaleceń, nie tylko tych artystycznych, rozmawiając z Jamesem Marshallem o postaci i tym, jak widzi jej rozwój, ale też pracując przy moim kostiumie i tym jak to wszystko ma działać. Poświęcają bardzo wiele czasu na przygotowania, bo zarówno dla Smallville jak i dla mnie, a także dla fanów, przygotowujemy nowy grunt pod tą postać, a co za tym idzie i całą logistykę. To nie będzie prosty proces... Potrzebuje jeszcze sporo czasu i dużo wskazówek. Jeszcze czeka mnie sporo nauki zanim stanę w kostiumie przed kamerą. Chodzi o postać alter-ego Cartera Halla, ponieważ zagranie go samego nie będzie trudne. Problem pojawia się przy scenach z dużą ilością akcji, ponieważ właśnie tutaj kostium staje się obciążeniem.
Carter Hall... więc będziesz reinkarnacją egipskiego księcia/archeologiem, a nie kosmicznym policjantem?
Wiecie co? Tak. Mogę o tym powiedzieć, ponieważ nie ma to wpływu na fabułę odcinka. Wygląda na to, że to właśnie ten kierunek przyjął Geoff Johns, kiedy postanowił opowiedzieć to na nowo, sprowadzić tę postać z powrotem do komiksu. Wydaje mi się, że to właśnie ten kierunek. Na początku myślałem, że jednak nie, ale powiedzieli mi, że postać nazywa się Carter Hall. Jest bardziej archeologiem niż thanagariańskim policjantem, więc to chyba nie jest kluczowy wątek fabuły i mogę to zdradzić. Podsumowując: tak.
Domyśliłam się, że raczej pójdą w tym kierunku.
[śmiech] Dla mnie też to ma większy sens. Jest bardziej ugruntowane.
Byłeś fanem komiksów? Z kim byś się utożsamiał?
Zacząłem szukać swojej ulubionej postaci, kiedy trochę podrosłem. Mój brat, półtora roku starszy ode mnie, David... On był najstarszy, a łącznie było nas troje, więc kiedy masz jeszcze dwóch braci, którzy interesują się tym samym, nie sposób się nie przyłączyć. Z racji, że mój brat był starszy, więc był Apollo, ja byłem Starbuck... co jest OK. [śmiech] Potem on był Lukiem Skywalkerem, a ja Hanem Solo... też OK. On był Hutchem, a ja Starskym... też OK. Potem on wybrał na swojego idola Supermana a ja Spider-mana. Dlatego ja bardziej skupiałem się na postaciach ze świata Marvela. Za to powinno mi się teraz oberwać. [śmiech] On kolekcjonował książki ze świata DC. Ale pamiętam postać Hawkmana. Pamiętam go z lat 70. kiedy zbierałem komiksy. Pamiętam postać, ale uciekła mi cała jego mitologia. Musiałem teraz to trochę nadrobić. Mój brat miał pudełka z komiksami. To prawdziwy kolekcjoner. Nawet w moim późniejszym życiu zaglądałem do świata komiksów, żeby zorientować się w sytuacji, ale nie jestem takim fanem jak mój brat.
Cóż, Spider-man miał lepszy kostium.
Właśnie! Z tym podziałem nie miałem problemu. Później też, bo kto nie chciałby być Hanem Solo niż Lukiem Skywalkerem? No dalej!
Tak, Luke to oferma.
On pierwszy wybrał! Ha ha! Krótka piłka!
Myślisz, że twoja postać powróci? Czy ta rola wyjdzie poza dwa epizody?
Nie jestem pewien. To jak jest pokazane daje możliwość, że kiedyś ponownie zobaczymy Hawkmana. Ale Smallville ma już długą drogę za sobą... Doszli do 9 sezonu i nie wiem jak dalej to się potoczy... [śmiech] Nie wiem czy dostaną 10 sezon i jak dalej chcą potoczyć tą historię. Wszyscy czekają z czerwonym dywanem, aby móc go rozwinąć, kiedy akcja zacznie skupiać się wokół Człowieka ze Stali... czyli wokół końca. Nie wiem, dokąd zmierza ten sezon, ale zdążyłem się zorientować, że bardzo różni się od pozostałych. Naprawdę zbliżyli się do mitologii, mamy Clarka i Smugę, którzy nie są już nastolatkami z liceum, och, i jeszcze ci wszyscy przestępcy, którzy zjawiają się w Smallville. Chociaż właściwie to już bardziej Metropolis, a akcja sezonu kręci się wokół mitologii z komiksów. Kto wie, powrót jest możliwy. Nie wiem, gdzie zmierza ten sezon, ale na pewno nie zamykają sobie drogi, co do sprowadzenia mojej postaci. Sam nie wiem.
I jeszcze pytania z Twittera. Zobaczymy cię latającego i jaką będziesz miał broń. Buławę, rozumiem?
Tak, to główna broń, jakiej używa. Moja postać będzie latała. O to nie musicie się martwić. Wiele właśnie wiąże się z logistyką... chodzi o to, jak oni postanowią to pokazać, aby wyszło ciekawie, a nie głupio. Samo powstawanie kostiumu to była współpraca kilku departamentów i z pewnością przeniesie się ona, kiedy rozpoczniemy sceny akcji. To nie jest tak proste jak powiedzieć „przymierz, wyglądasz świetnie, możesz iść” [śmiech]. Nad tym trzeba o wiele więcej pracy. Kiedy jesteś w pokoju z innymi aktorami i masz skrzydła na 10 stóp duże, uwierz mi, nie trzeba się martwić o to, by zaznaczyć swoją obecność. Nie myśli się wtedy o tekście do nauczenia. Człowiek skupia się na tym jak to wygląda, jak pracuje, jak zachowują się poszczególne elementy, jak sprawić, aby to wszystko wyglądało efektownie i naturalnie.
Jak już powiedziałem, kostium nie ułatwia tego zadania. Nie mówię o tym jak się prezentuje. Chodzi tu raczej o ogólną estetykę, jak się w nim czuję. [śmiech] Jest bardzo ograniczający. Jak powiedziałem Jamesowi Marshallowi, to tylko kwestia przyzwyczajenia się. „Chciałbym go zabrać do domu na weekend, tylko po to, żeby się z nim oswoić.” [śmiech] Postać będzie latała, a z tym się wiąże mnóstwo rozwiązań logistycznych. Jak to zrobimy, żeby nie wyglądało komicznie.
A jak Hawkman będzie dogadywał się z Clarkiem?
Sądzę, że to mogę zdradzić... Hawkman będzie numerem jeden w Justice Society... kimś kto na swojej drodze popełnił kilka błędów, może być kimś w rodzaju mentora dla Clarka, biorąc pod uwagę jego zdolności przywódcze, ucząc go jak kierować Ligą Sprawiedliwości. To postać obdarzona ogromną mądrością, która pragnie przekazać ją następnemu pokoleniu, więc bardzo prawdopodobny jest scenariusz, gdzie razem będą współpracowali w pewnym momencie, aby zobaczyć, w jakim kierunku zmierza świat, jakie są możliwości i co może zrobić Clark.
Słyszałam, że masz sceny z dr. Fate, które są bardzo intensywne.
Tak i pracuje ze starym przyjacielem. Brent Stait występował razem z moją żoną, Lexi Doig, w serialu „Andromeda” i poznałem go już podczas kręcenia przez nich pierwszego odcinka. Brent to mój stary przyjaciel. To wspaniały aktor i jeszcze lepszy człowiek. Zagra postać doktora Fate. To postać, za którą dawniej podążał Hawkman... występuje pomiędzy nimi specjalna więź, co zobaczycie już w “Society” i co może złapać was za serce. To wszystko wynika z ich przyjaźni. Jak na pierwszy odcinek to całkiem ciekawy wątek.
Źródło: Huffingtonpost.com
Tłumaczenie: bartez